Anna Kraś
Od najmłodszych lat ćwiczy boks. Z początku była to jedynie zabawa, która sprawiała, że tata był dumny z córeczki, potem zamieniło się w prawdziwy sport, rządny cudzej krwi. Anka dorastała w dobrej rodzinie. Jej tata była pastorem, mama nauczycielką biologii.
Nigdy nie podejrzewałaby ich o jakikolwiek fetysz. Niestety ludzie często nas rozczarowują, ona jednak nie zdążyła się jeszcze przekonać, co działo się w jej domu, kiedy wyjeżdżała na wakacje, bądź zostawała u koleżanek na noc. Oprócz boksu posiada prace. Stwierdziła, że nie ma sensu utrzymywać się z tak niebezpiecznego zajęcia. Często pilnuje cudzych dzieci, ale jej główną pasją jest malowanie. Od lat stara się naśladować mistrzów taki jak Picasso czy van Gogh. Chciałaby zresztą żyć w ich czasach. Kiedyś nawet podobnie jak wyżej wymieniony idol zastanawiała się nad zaprojektowaniem jakiejś maszyny jednak w przeciwieństwie do Vincenta nigdy jej się nie udało ziścić tychże planów. Zawsze była najlepsza w szkole z chemii, być może dlatego tak świetnie radzi sobie kuchni. Może pochwalić się przykładnym małżeństwem. Ma dwójkę dzieci Rogera i Wiktorie. Przeurocze maluchy, chociaż nie za dobrze się uczą.
Antoni Zygzak
Jest grabarzem. Nie o tym marzył będąc małym chłopcem, ale życiorysu jak mawia się nie wybiera. Nie ma żony, żyje jak samotnik. Uzupełnia zapasy jedzenia kiedy musi i raz na pół roku wskakuje w taxi i jedzie do najbliższego burdelu na dwie godziny. Takie życie to igraszka.
Panuje bardzo ponura atmosfera, nic go nie cieszy. Tylko te pogrzeby na okrągło. Jak ma nie zaprzątać sobie głowy życiem poza grobowym, kiedy ciągle ma do czynienia z religią i ludźmi użalającymi się, łkającymi po stracie bliskiej osoby. Czy istnieje Bóg? On mógłby dać nie jednego filozofowi wykład na ten temat. Nawet jeśli studiował za granicą i przeczytał nie wiadomo ile książek, nigdy nie przeżył tego co on. Najważniejsze to słuchać innych ludzi, z tego można się nauczyć najwięcej. Dlatego właśnie obywatele miasteczka przychodzą często do niego po radę. Nie ma drugiego takiego człowieka, któremu z równą ufnością mogliby się zwierzyć z najskrytszych sekretów. Ludzie lubią go, mimo iż tak naprawdę nigdy nie chcieli go poznać. Możnaby stwierdzić, że poniekąd wykorzystują go by opowiedzieć mu jacy to oni nie są wspaniali, bądź do wypłakania mu się w ramię.