Krystyna Machło
Kiedyś chciała się zajmować archeologią. Świat zmienił jej się całkowicie kiedy poszła do drugiej liceum. Zaczął się rok balang. Strach pomyśleć, że z takiej ułożonej panienki wyrośnie kiedyś zwykła dziwka. Była wówczas straszliwie gruba i okropna. Miała jednak bardzo ładną twarz, a przede wszystkim oczy na co większość ludzi zwracało uwagę.
Ponadto miała wspaniała charakter. Koleżanki wspierały ją mówiąc, że wygląd to nie wszystko. Jednak kiedy znalazła przyjaciółkę ta dała jej porządnego kopniaka. Owszem, może nie wszystko, ale to bardzo ważna część twojej egzystencji powiedziała. I od tej pory sukcesywnie była u niej w domu i trenowała ja. W przeciągu trzech miesięcy Kryśka schudła 20 kilogramów! Asia - bo tak miała na imię przyjaciółka - kupiła jej kosmetyki ze swojego marnego kieszonkowego i zrobiła jej małą odnowę biologiczną. Gdyby w tym czasie nie chodziła do szkoły ludzie nie poznaliby jej z pewnością gdyby weszła nagle i przywitała się jak gdyby nigdy nic. Stwierdziliby po prostu, że maja nową uczennice w klasie. Uroda jednak tak pomieszała jej w głowie, że od tej pory chciała tylko podobać się zawsze mężczyznom.
Zuzanna Ryś
Hoduje złote rybki od wielu lat. Nigdy jednak żadna nie spełniła jej marzeń o księciu z bajki. Ciekawe dlaczego? Może dlatego, że się o niego nie starała? Tak, pamięta, kiedyś był taki jeden, w którym kochała się do bólu. Nie starczyło jej jednak odwagi by podejść do niego i go poznać.
Ktoś inny podszedł za to do niej. Nie był ideałem, ale był całkiem przystojny i inteligentny, a że ta nie mierzyła zbyt wysoko, pozwoliła by ten żył z nią w małżeństwie przez 15 lat. Kiedyś jednak musiało się to zmienić. Jak można tak długi okres żyć razem bez uczucia pomyślicie? Można, w końcu nikt nie mówi, że było to przykładne małżeństwo. Raczej para na papierze. Szczęśliwi w dniu ślubu i dwa miesiące po. Potem zaczęli robić skoki w bok i tak już zostało. Pewnego dnia Zuzanna miała chandrę, ponadto zdechła jej ulubiona rybka. Nie wytrzymała napięcia, najpierw pojechała do teściowej by się jej zwierzyć ze swoich myśli i problemów. Ta jednak wyśmiała ją serdecznie, twierdząc, iż z takimi błahymi sprawami mogła się z powodzeniem udać do pierwszej lepszej sąsiadki. Następnego dnia rzuciła się z mostu.